sobota, 9 maja 2009
Jelitowy (enteryczny) układ nerwowy – lokalizacja aktywności neuropeptydowej w przewodzie
Jelitowy układ nerwowy reguluje pracę organów przewodu pokarmowego w sposób na wpół niezależny (Bulloch). Jeśli chodzi o stopień złożoności, układ ten jest porównywany z układem neuronowym w rdzeniu kręgowym (Gerson, Payette i Rothman). Wykorzystywano go jako model służący do badań nad ontogenetycznym rozwojem centralnego układu nerwowego. Rozmaite hormonalne neuropeptydy układu żołądkowo-jelitowego działają też w niezależny sposób w CUN – wśród nich najbardziej znane są substancja P i somatostatyna. Ta sama cząsteczka somatostatyny, która jest substancją przekaźnikową kory mózgowej, hipokampu i podwzgórza, będzie przekaźnikiem hormonalnym regulującym wydzielanie insuliny i glukagonu, gdy zostanie wytworzona w wysepkach trzustkowych.
Korzystanie z hipnozy w celu łagodzenia dolegliwości przewodu pokarmowego ma długą historię (Crasilneck i Hall, Gorton, Weiner). Dzisiaj wyzwaniem dla naukowców stało się pytanie o to, jakie procesy komunikacji między psychiką a ciałem prowadzą do konkretnych efektów terapii. Niezłym sposobem na rozwiązanie tej zagadki wydaje się ponowne oszacowanie aktywności neuropeptydów w przewodzie pokarmowym osób będących w hipnozie (Weiner).
Kiedy nasz stan emocjonalny jest dobry, prawie nigdy nie uświadamiamy sobie automatycznej aktywności układu jelitowego. Dopiero po wytrąceniu z równowagi emocjonalnej złe samopoczucie manifestuje również cały przewód pokarmowy. Jego wrażliwość na stres psychiczny stanowi podstawę najbardziej chyba znanych zaburzeń psychosomatycznych (Alexander, Weiner). Charakterystyczny jest sposób, w jaki reprezentanci klasycznej psychoanalizy, np. Jung, opisywali to powiązanie między psychiką a żołądkiem:
Nie istnieją niemalże nerwice, w których nie dochodzi do zaburzeń w trzewiach. Na przykład, po niektórych snach pojawia się biegunka lub występują skurcze w brzuchu. Znam wiele przypadków osób, które nie wiedziały, co powinny robić, ludzi, których ogarniało lenistwo, kiedy mieli zorganizować swoje życie na nieco większą skalę, którzy zaniedbywali obowiązki i próbowali żyć jak motylki, a później doznawali straszliwych skurczów w brzuchu.
W innym miejscu Jung napisał tak:
Uwolnione zostają po części psychiczne, po części fizjologiczne instynktowne moce, dzięki czemu dochodzi do zmiany kondycji całego organizmu. Ludzie w takim stanie psychicznym są podatni na infekcje i zaburzenia fizyczne. Wiadomo, jak ścisły jest związek między żołądkiem a stanem psychicznym. Jeśli ktoś notorycznie znajduje się w złym stanie psychicznym, niszczy swój żołądek.
Jeśli używany przez Junga termin “instynktowne moce" zamienimy na aktualniejszy “systemy komunikacji między psychiką a ciałem", to trudno będzie znaleźć lepszy opis dalekosiężnych skutków zależnego od stanu stresu żołądkowo-jelitowego. Można wręcz przypuścić, że przyczyną powszechnych niegdyś praktyk “wróżenia" z wnętrzności świętych zwierząt w celu przepowiadania przyszłości lub uzdrawiania mogło być to właśnie łatwo dostrzegalne powiązanie między stanem psychicznym a pracą przewodu pokarmowego. Ludzie żyjący w wielu dawnych kulturach czuli, że ich myśli tak naprawdę wywodzą się z okolic brzucha (Jung). Współcześni mogą się nauczyć wykorzystywać układ żołądkowo-jelitowy jako pewną twórczą funkcję emocjonalną. Ilustracją tego niech będzie ciekawy przypadek “trzeciego głosu psychosomatycznego", który prezentujemy poniżej.
Pewien prawnik, mężczyzna trzydziestoparoletni, został przypadkiem postrzelony w brzuch. Stało się to wiele lat temu. Kula uszkodziła trzustkę oraz fragment jelita cienkiego, który musiał być usunięty chirurgicznie. Konsekwencją tego wydarzenia był uraz emocjonalny oraz trwała fizyczna wrażliwość zranionego niegdyś obszaru. Przez wiele lat występowały u tego mężczyzny lęki, częste sny o treści traumatycznej, dolegliwości przewodu pokarmowego oraz niezwykle przykry brak pewności siebie, mimo że skończył z odznaczeniem jeden z czołowych uniwersytetów Ivy League [Ivy League – grupa cieszących się doskonałą reputacją uniwersytetów amerykańskich. Należą do niej między innymi Harvard, Yale i Princeton , pracował dla znanego senatora w Waszyngtonie i uważany był za niezwykle obiecującego specjalistę w dziedzinie prawa międzynarodowego.
Chociaż nie uświadamiał sobie, że aktywność jego przewodu pokarmowego ma charakter okresowy i przebiega zgodnie z rytmem ultradobowym , doświadczenie mówiło mu, że nawet po wyzdrowieniu nie może już sobie pozwolić na opuszczanie posiłków ani też na długą pracę bez przerwy. Mimo że zdawał sobie z tego sprawę, w następstwie rozmaitych stresów związanych z poważnymi zmianami zawodowymi doszło u niego do ostrego zapalenia uchyłka jelitowego. Fakt ten zmobilizował go do szukania pomocy u psychobiologa.
Podczas terapii nauczył się autohipnozy na tyle dobrze, że mógł w ten sposób kontrolować ból powodowany przez chorobę. Pocieszyła go również informacja, że ultradobowe rytmy aktywności przewodu pokarmowego są czymś normalnym, chociaż i tak uważał, że zadana mu niegdyś rana uczyniła go na nie szczególnie wrażliwym.
Zawsze sądził, że ta wrażliwość jest jego problemem. Wypytałem go więc dokładnie o jego odczucia. Opowiedział mi, że w czasie spotkań służbowych i rozmów z klientami jego “kiszki" wydają odgłosy, które słychać w całym pokoju.
Szybko doszliśmy do wniosku, że problem ten można traktować jako “trzeci głos", ujawniający się wówczas, gdy pacjent znajduje się w napiętej i drażliwej sytuacji zawodowej, która wymaga “dodatkowej mądrości".
Zaproponowałem, by nie starał się usuwać tego problemu, lecz właśnie zwiększyć swoją nań wrażliwość tak, żeby słyszał to, co głos chce mu powiedzieć wtedy, gdy jeszcze szepcze, zamiast odkładać to do chwili, gdy zaczyna krzyczeć na cały pokój. Starałem się mu w ten sposób pomóc przemienić symptom w sygnał (metodą omówioną w poprzedniej części).
W tym czasie przydarzył mu się wypadek wymagający szybkiej interwencji lekarza. Jego internista określił to jako groźny dla życia atak zapalenia uchyłka. Później przyśnił mu się taki sen:
Śniło mi się, że razem z żoną jechałem do lekarza, a powodem była rana, jaką miałem na brzuchu. Denerwowałem się, że z tego powodu opuściłem pracę. W drodze do lekarza obejrzałem inne programy rehabilitacyjne w Filadelfii. Natknąłem się na wolontariuszkę ze szpitala, w którym pracowałem. Podejrzliwym tonem zapytała mnie, czy szukam w tych szpitalach nowej posady. Odparłem, że nie – odwiedzaliśmy szpitale, lecz nie rozmawialiśmy z ich administratorami o możliwościach pracy. Czułem się winny. Potem wyszliśmy z jednego z tych odwiedzanych przez nas szpitali. Naciągnąłem opuchniętą skórę na brzuchu i wtedy z jelita wypadł mi wielki ropień. Z wnętrza jelit zaczęła płynąć krew. Czułem się dobrze, ulżyło mi, że pozbyłem się tej zainfekowanej części, ale obawiałem się krwawienia. Natychmiast wezwałem internistę.
Łatwo byłoby przeoczyć występujące w tym śnie procesy uzdrowicielskie, bez namysłu interpretując przedstawione wydarzenie jako przejaw konfliktu i zwyczajnego spełnienia pragnień. Naturalne jest przecież, że pracoholik jest zdenerwowany z powodu opuszczenia pracy i że odczuwa pokusę poszukania sobie posady w szpitalu. Jednak jego ego ze snu odrzuca szpital jako szansę znalezienia pracy i wspomaga proces leczenia, wyciągając mu ropień z jelit. To zaś sugeruje, że pacjent skierował swą nadmierną i rodzącą stresy aktywność zawodową na wewnętrzne uzdrawianie, przebiegające we współpracy z internistą. Sen był sygnałem, że pojawiło się coś ważnego, co mogło być punktem zwrotnym w transformacji jego problemu w funkcję twórczą.
I rzeczywiście – memu pacjentowi stopniowo udało się dokonać restrukturalizacji problemu. Stało się tak dlatego, że był w coraz większym stopniu świadomy tego, co mówi jego trzeci, psychosomatyczny głos. Głos świata zewnętrznego mógł mu grozić, jego własny głos mógł drżeć w odpowiedzi, lecz ten trzeci – głos jego trzewi – zawsze mówił mu w sposób pozbawiony wszelkich wątpliwości, gdzie i kiedy ma wytyczyć granicę. Gdy jego świadomy głos wahał się, ten trzeci radził mu tak:
Bądź stanowczy, musisz o siebie dbać, nie pozwól, żeby ten świat cię pożarł! Nie pozwól, by jeszcze jedno spotkanie odebrało ci twoją godzinę na lunch.
Niech nikt ci nie chodzi po brzuchu, szanuj samego siebie, skoro nikt inny tego nie robi.
Akceptacja ludzkich ograniczeń stanowi tę lepszą część mądrości. Ego jest szaleńcem, które wielu wspaniałych ludzi doprowadziło do zagłady.
Nieważne, co myślą inni – to mnie życie ma dać dobre samopoczucie.
Trzeci głos, który już nie pozwalał pacjentowi na naruszanie własnych praw fizjologicznych i emocjonalnych, stał się w końcu funkcją twórczą, źródłem rad otrzymywanych przez pacjenta w wielu drażliwych sytuacjach, gdy prowadził międzynarodowe negocjacje i musiał się wykazywać szczególną wrażliwością – a tej dostarczały mu właśnie jego trzewia. Po wielu latach mój pacjent uznał, że uprawia dokładnie to, co robią szamani: uczył się, jak wykorzystać przebytą niegdyś chorobę w celu wyczulenia się zarówno na ukryte zło, jak i na sposoby uzdrawiania tkwiące w skłóconych ze sobą społeczeństwach.
Przypadek ten stanowi ilustrację podstawowej różnicy, jaka występuje między naszą psychobiologiczną interpretacją symptomów jako niekorzystnych dla adaptacji form transdukcji informacji, które mogą się stać ważnymi sygnałami inicjującymi twórczy rozwój jednostki, a bardziej konwencjonalnymi poglądami medycyny behawioralnej i terapii opartej na warunkowaniu klasycznym, że symptomy stanowią problemy, które należy usunąć (Gentry). Nasza metoda różni się też znacznie od tradycyjnej psychoanalizy. Zarówno bowiem behawioryści, jak i psychoanalitycy odrzucają wartościowe informacje przez to, że ustawiają się w opozycji do sieci problemów. My, psychobiologowie, wykorzystujemy te dane dzięki temu, że docieramy do zależnych od stanu systemów wspomnień, wyników uczenia się i zachowań, które kodują problemy, po czym przekształcamy je w funkcje twórcze. Wiele rodzajów chronicznego bólu oraz powracające objawy są w rzeczywistości przetwornikami informacji, które wzmacniają najmniejsze sygnały stresu w układzie psychika-ciało.
Proces zmiany struktury i kierowania sygnałów stresu ku właściwym wzorcom osobistego rozwoju oraz nadawania im odpowiedniego znaczenia przypomina różne tradycyjne metody uzdrawiania kulturowego i duchowego. Choroba jest tam często ujmowana jako pochodząca od Boga łaska, która ma być naszym przewodnikiem w pełnej niepewności wędrówce przez cienie życia. Horyzont wielu starych praktyk uzdrowicielskich w końcu jednak zaczyna być oraniczony i dogmatyczny, podczas gdy powinny one mieć charakter eksperymentalny i innowacyjny – taki jak samo życie. Miejmy nadzieję, że nasza koncepcja psychobiologiczna zdoła zintegrować najlepsze spośród starych i nowych metod uzdrawiania za pośrednictwem psychiki, dzięki temu, że stałym źródłem inspiracji oraz przewodnikiem są dla nas komunikaty wysyłane przez samą naturę.
Przemiana problemu w funkcję twórczą
1. Docieranie do zakodowanych przez problem zasobów i ich wzmacnianie
Znajdź te okoliczności, w których chroniczny problem staje się szczególnie wyraźny.
Stopniowo zwiększaj swą wrażliwość na słabsze oznaki tego problemu, które pojawiają się, zanim dojdzie do typowego dlań złego samopoczucia.
Zastanów się nad wykorzystaniem swej nowej wrażliwości jako źródła sposobów
rozwiązywania problemu.
2. Transdukcja problemu w funkcję twórczą
Niech twoja podwyższona wrażliwość stanie się radarem, wykrywającym nawet najdrobniejsze elementy sytuacji, które wywołują twój problem.
Musisz zobaczyć, usłyszeć, poczuć i intuicyjnie odebrać znaczenie swoich reakcji psychosomatycznych. Zapisuj i rysuj swój problem.
Skupiaj się na nim w swych snach i fantazjach. Określ, jakich zmian rozwojowych potrzebujesz, by w mądrzejszy sposób zaadaptować się do stresorów życia.
3. Potwierdzenie nowej funkcji twórczej
Przyjrzyj się swojemu staremu, zaburzonemu i powodującemu cierpienie sposobowi życia
i porównaj go ze swą nową orientacją.
Dokonaj ponownej strukturalizacji poprzednich problemów życiowych – tym razem w świetle nowych powiązań ze światem oraz w świetle poczucia tożsamości, które codziennie aktywnie kreujesz.
czwartek, 7 maja 2009
Neuropeptydowa integracja układów odpornościowego i hormonalnego
Układy odpornościowy i hormonalny stanowią trzeci i czwarty obszar lokalizacji działań neuropeptydów. Są one tak bardzo związane ze sobą, że omówimy je razem. Większość hormonów, podwzgórzowych cząsteczek kontrolnych i przekaźników neurohormonalnych, o których wspomnimy w tej części, to właśnie neuropeptydy. Oto jak Blalock, Harbour-McMenamin i Smith opisują wzajemne powiązania układów odpornościowego i hormonalnego:
Choć liczne badania dowiodły, że układ neurohormonalny może kontrolować funkcje odpornościowe, dopiero teraz stało się oczywiste, że kontrola ta jest wzajemna, tzn. układ odpornościowy również kontroluje funkcje neurohormonalne. W artykule tym dokonamy przeglądu nowych badań, których wyniki – jak się wydaje – mówią o cząsteczkowych podstawach takiej właśnie dwukierunkowej kontroli. Sugerują one, że układy odpornościowy i neurohormonalny stanowią w pełni zintegrowany obwód dzięki temu, iż mają cały zestaw wspólnych hormonów (takich jak: kortykotropina, tyreotropina i endorfiny) i receptorów. Przedmiotem dyskusji są obecnie podwzgórzowe i immunologiczne mechanizmy kontroli tego obwodu.
W artykule dotyczącym podobnych zagadnień autorzy ci w następujący sposób opisali istotną rolę, jaką wspomniana interakcja układów odpornościowego i neurohormonalnego odgrywa w procesach komunikacji psychosomatycznej u osób zdrowych i chorych:
Wiele przykładów pośrednich i anegdotycznych pozwala przypuszczać, że istnieje jakieś powiązanie pomiędzy stanem psychicznym danej osoby a jej podatnością na chorobę lub możliwość wyzdrowienia. Choć nie dowiedziono istnienia bezpośredniego związku, logiczne wydaje się, że powiązanie to polega na interakcji między mózgiem a układem odpornościowym. Coraz więcej jest dowodów na to, że hormony, a w szczególności glukokortykoidy [grupa hormonów wytwarzanych przez korę nadnerczy] uwalniane w czasie stresu, mogą modulować funkcje układu odpornościowego. Z nowych badań wynika, że funkcje immunomodulacyjne spełniają także polipeptydy neurohormonalne. Wiele zatem przemawia za istnieniem mechanizmu, za pomocą którego centralny układ nerwowy wywiera wpływ na przebieg choroby. Dopiero niedawno naukowcy zaczęli się zastanawiać nad następującą kwestią: w jaki sposób choroby zmieniają stan psychiczny i wywołują pozornie nie mające z nimi nic wspólnego zmiany fizjologiczne czy homeostatyczne u osób przez nie zaatakowanych.
Możliwego do przyjęcia wyjaśnienia dostarczyły wyniki naszych badań laboratoryjnych. Okazało się, że stymulacja leukocytów prowadzi do wytwarzania przez nie cząsteczek identycznych z hormonami przysadki, które są zdolne do przekazywania sygnałów do układu neurohormonalnego. Układy odpornościowy i neurohormonalny mogą więc, jak się wydaje, komunikować się ze sobą dzięki wspólnym cząsteczkom sygnałowym (hormonom) i receptorom.
W swej pracy (Blalock, Harbour-McMenamin i Smith) wysunęli wniosek, że układ odpornościowy funkcjonuje jako “organ" sensoryczny, przesyłający do CUN sygnały na temat bodźców, które nie mają charakteru poznawczego, takich jak: bakterie, wirusy, guzy czy inne toksyny znajdujące się w organizmie. Jak widać na rysunku, neuropeptydy endorfinowe odgrywają główną rolę w psychosomatycznej regulacji wszystkich głównych układów ciała. Gdyby się udało dowieść, że wywołane w hipnozie dobre samopoczucie wspomaga aktywność każdego z tych układów, uzyskalibyśmy istotne ogniwo, które połączyłoby gromadzone przez naukowców dowody na to, że hipnoterapia może być metodą komunikowania się psychiki i ciała oraz uzdrawiania.
Choć liczne badania dowiodły, że układ neurohormonalny może kontrolować funkcje odpornościowe, dopiero teraz stało się oczywiste, że kontrola ta jest wzajemna, tzn. układ odpornościowy również kontroluje funkcje neurohormonalne. W artykule tym dokonamy przeglądu nowych badań, których wyniki – jak się wydaje – mówią o cząsteczkowych podstawach takiej właśnie dwukierunkowej kontroli. Sugerują one, że układy odpornościowy i neurohormonalny stanowią w pełni zintegrowany obwód dzięki temu, iż mają cały zestaw wspólnych hormonów (takich jak: kortykotropina, tyreotropina i endorfiny) i receptorów. Przedmiotem dyskusji są obecnie podwzgórzowe i immunologiczne mechanizmy kontroli tego obwodu.
W artykule dotyczącym podobnych zagadnień autorzy ci w następujący sposób opisali istotną rolę, jaką wspomniana interakcja układów odpornościowego i neurohormonalnego odgrywa w procesach komunikacji psychosomatycznej u osób zdrowych i chorych:
Wiele przykładów pośrednich i anegdotycznych pozwala przypuszczać, że istnieje jakieś powiązanie pomiędzy stanem psychicznym danej osoby a jej podatnością na chorobę lub możliwość wyzdrowienia. Choć nie dowiedziono istnienia bezpośredniego związku, logiczne wydaje się, że powiązanie to polega na interakcji między mózgiem a układem odpornościowym. Coraz więcej jest dowodów na to, że hormony, a w szczególności glukokortykoidy [grupa hormonów wytwarzanych przez korę nadnerczy] uwalniane w czasie stresu, mogą modulować funkcje układu odpornościowego. Z nowych badań wynika, że funkcje immunomodulacyjne spełniają także polipeptydy neurohormonalne. Wiele zatem przemawia za istnieniem mechanizmu, za pomocą którego centralny układ nerwowy wywiera wpływ na przebieg choroby. Dopiero niedawno naukowcy zaczęli się zastanawiać nad następującą kwestią: w jaki sposób choroby zmieniają stan psychiczny i wywołują pozornie nie mające z nimi nic wspólnego zmiany fizjologiczne czy homeostatyczne u osób przez nie zaatakowanych.
Możliwego do przyjęcia wyjaśnienia dostarczyły wyniki naszych badań laboratoryjnych. Okazało się, że stymulacja leukocytów prowadzi do wytwarzania przez nie cząsteczek identycznych z hormonami przysadki, które są zdolne do przekazywania sygnałów do układu neurohormonalnego. Układy odpornościowy i neurohormonalny mogą więc, jak się wydaje, komunikować się ze sobą dzięki wspólnym cząsteczkom sygnałowym (hormonom) i receptorom.
W swej pracy (Blalock, Harbour-McMenamin i Smith) wysunęli wniosek, że układ odpornościowy funkcjonuje jako “organ" sensoryczny, przesyłający do CUN sygnały na temat bodźców, które nie mają charakteru poznawczego, takich jak: bakterie, wirusy, guzy czy inne toksyny znajdujące się w organizmie. Jak widać na rysunku, neuropeptydy endorfinowe odgrywają główną rolę w psychosomatycznej regulacji wszystkich głównych układów ciała. Gdyby się udało dowieść, że wywołane w hipnozie dobre samopoczucie wspomaga aktywność każdego z tych układów, uzyskalibyśmy istotne ogniwo, które połączyłoby gromadzone przez naukowców dowody na to, że hipnoterapia może być metodą komunikowania się psychiki i ciała oraz uzdrawiania.
niedziela, 3 maja 2009
Lokalizacja aktywności neuropeptydowej w pniu mózgu i rdzeniu kręgowym
Zastosowanie nowych metod badań neuropeptydów prowadzi do wniosku, że trzeba rozszerzyć granice układu limbicznego tak, by objąć nim modulację informacji sensorycznej (Pert i in.):
Róg grzbietowy rdzenia kręgowego u ssaków, miejsce pierwszego synaptycznego kontaktu z centralnym układem nerwowym neuronów przesyłających informację z gruczołów, skóry oraz innych organów peryferycznych, jest bogato wyposażony we wszystkie receptory neuropeptydowe. Choć wcześniej nie uważano go za część układu limbicznego, znajdujące się tu receptory mogą (w sposób postulowany dla innych węzłów
sensorycznych) filtrować napływające informacje i decydować, którym dać pierwszeństwo. Odbywa się to w taki sposób, aby dokonywana przez organizm percepcja była optymalna z punktu widzenia potrzeby przetrwania.
Psychiczna modulacja procesów sensoryczno-percepcyjnych stanowi klasyczną właściwość zjawisk związanych z hipnozą (Orne). Fakt, że receptory neuropeptydowe są zlokalizowane we wszystkich głównych węzłach sensorycznych układu nerwowego, dowodzi, iż odgrywają one ważną rolę w psychologicznych mechanizmach iluzji, halucynacji, uśmierzania bólu i narkozy, będących efektem hipnozy.
Jeśli chodzi o przesyłanie wrażeń bólowych, ważnymi stacjami przkaźnikowymi są szara okolica około wodociągowa w pniu mózgu oraz róg grzbietowy rdzenia kręgowego. Miejsca te są zasobne w endorfiny oraz neuropeptyd zwany substancją P, które są wykorzystywane w zrównoważony sposób. Substancja P wzmaga transmisję bólu, endorfiny natomiast ją blokują dzięki temu, że hamują uwalnianie substacji P. Rola, jaką te neuropeptydy odgrywają w uśmierzaniu bólu za pomocą hipnozy, była przedmiotem wielu kontrowersji. Niektórym badaczom (Barber i Meyer, Goldstein i Hilgard, Olness, Wain i Ng, Spruiell i in.) nie udało się dowieść, że hipnoza wpływa na mierzone przez nich poziomy neuropeptydów endorfinowych, podczas gdy inni (Domangue, Margolis, Lieberman i Kaji) ciągle znajdowali eksperymentalne dowody potwierdzające jej rolę. Wielka liczba subtelnych, niełatwych do mierzenia i kontrolowania zmiennych, które wpływają zarówno na proces hipnozy, jak i aktywność neuropeptydów, sprawia, że wyniki takich badań eksperymentalnych wyjątkowo trudno jest oszacować.
Istotnym czynnikiem było prawdopodobnie to, że jedyny eksperyment, w którym dowiedziono, że w znieczuleniu hipnotycznym pośredniczą endorfiny, wykonano na osobie będącej w stanie głębokiej hipnozy (Stephenson). We wszystkich innych badaniach dotyczących tego samego problemu brało udział wiele osób, które wprawdzie poddano hipnozie, lecz nie określono dokładnie (za pomocą wskaźników klinicznych), czy osiągnęły one stan somnambulizmu. Prawdę mówiąc, wielu eksperymentatorów (Barber, Sarbin i Coe), rzekomo używających hipnozy, nie wierzy nawet, że jest ona stanem zmienionym. Erickson i Weitzenhoffer niezależnie od siebie zauważyli, że ten pożałowania godny brak wiedzy o klasycznych, historycznych kryteriach somnambulizmu stał się przyczyną tego, że wiele eksperymentalnych badań nad hipnozą (prowadzonych podobno w warunkach pełnej kontroli) przyniosło wyniki niejasne lub wręcz negatywne.
Z badań tych jednak w oczywisty sposób wynika, że istnieją przynajmniej dwa (a prawdopodobnie jeszcze więcej) mechanizmy znieczulenia. Niedawno wykonane eksperymenty potwierdziły ten wniosek (Shavit i in.). Endorfiny biorą udział tylko w tym jednym mechanizmie. Hamujący wpływ stresu na układ odpornościowy wiąże się z tą właśnie, endorfinową formą znieczulenia – opowiemy o tym w następnej części.
sobota, 2 maja 2009
Limbiczno-podwzgórzowa lokalizacja aktywności neuropeptydowej
Nasz pogląd, że układ limbiczno-podwzgórzowy odgrywa fundamentalną rolę jako filtr w komunikacji między psychiką a ciałem potwierdzają dokonane ostatnio ustalenia co do układu neuropeptydowego (Pert i in.):
Podstawową cechą wszystkich receptorów neuropeptydowych, których rozmieszczenie w mózgu dokładnie przebadano, jest niezwykłe ich bogactwo w wielu obszarach mózgowych. Liczne, bogate w receptory neuropeptydowe miejsca znajdują się w obrębie służącego do komunikacji konglomeratu struktur, który tradycyjnie nazywa się układem limbicznym. Jest on uważany za pośrednika zachowań emocjonalnych. U osób, które poddano stymulacji mózgu zamiast narkozie (przed operacją z powodu epilepsji), pobudzenie kory w pobliżu jądra migdałowatego (czyli samego rdzenia układu limbicznego) wywoływało niezwykle szeroki zakres reakcji emocjonalnych. Odkryto też, że w mózgach ludzi oraz małp jądro migdałowate, podwzgórze i inne powiązane
z nimi struktury są niezwykle bogate w receptory opiatowe. Potem stworzono mapy receptorów wielu innych neuropeptydów (takich jak: substancja P, bombezyna, cholecystokinina, neurotenzyna, insulina i transferyna), które również pokazywały, że jądro migdałowate oraz związane z nim struktury układu limbicznego są siedliskami receptorów. Tam właśnie prawdopodobnie zachodzi biochemicza modyfikacja nastrojów.
Liczba dowodów na to, że główną rolę w różnych procesach emocjonalnych oraz zaburzeniach nastroju odgrywa układ limbiczno-podwzgórzowy i neuropeptydy opiatowe (endorfiny i enkefaliny), jest już teraz olbrzymia. Sieć neuronów pośredniczących w komunikacji między psychiką a ciałem wychodzi poza układ limbiczny i sięga innych obszarów mózgu (opuszka węchowa, wędzidełko, jądro międzykonarowe) oraz niżej położonego układu siatkowatego wstępującego pnia mózgu. Tym właśnie niższym strukturom poświęcimy teraz trochę uwagi.
piątek, 1 maja 2009
PSYCHICZNA MODULACJA UKŁADU NEUROPEPTYDOWEGO
Z wyników najnowszych badań neurobiologicznych wynika, że układ neuropeptydowy jest pojęciem pozwalającym na stworzenie całkowicie nowej koncepcji komunikacji między psychiką a ciałem, w której zintegrowane będą układy: autonomiczny, hormonalny i odpornościowy. Pert oraz jej koledzy, pracujący na Wydziale Biochemii Mózgu
w Narodowym Instytucie Zdrowia Psychicznego, doszli do wniosku, że neuropeptydy i ich receptory stanowią nie dostrzeżoną wcześniej sieć psychosomatyczną. Oto jak prezentują ten pogląd (Pert, Weber, Ruff i Herkenham):
Wielką zmianę w naukach neurologicznych przyniosło uświadomienie sobie, że funkcjonowanie mózgu jest modulowane przez liczne (poza tymi klasycznymi) neurotransmitery chemiczne. Wiele tych substancji informacyjnych stanowią neuropeptydy, kiedyś badane w zupełnie innym kontekście – jako hormony, “peptydy
jelitowe" czy czynniki wzrostu. Ich liczba przekroczyła już obecnie 50 i większość, jeśli nie wszystkie, zmieniają zachowania i nastroje, choć ze względu na tę ich właściwość dokładnie zbadano jedynie endogenne odpowiedniki narkotyków, takich jak morfina, valium czy fencyklidyna. Obecnie zdajemy sobie sprawę, że główną przyczyną ich specyficzności sygnałowej są raczej receptory (stanowią one oddzielny rodzaj
cząsteczek obdarzonych zdolnością rozpoznawania), a nie bliska odległość, w jakiej znajdują się synapsy. Określono już precyzyjnie wzorce rozmieszczenia sporej liczby receptorów neuropeptydowych w mózgu. Okazało się, że wiele miejsc w mózgu, z których liczne znajdują się w obrębie obszarów pośredniczących emocjom, jest wzbogaconych w różnego rodzaju receptory neuropeptydowe, co dowodzi, że w tych właśnie “węzłach" zbiegają się informacje. Co więcej, receptory neuropeptydowe znajdują się również na powierzchniach ruchomych komórek układu odpornościowego; monocyty mogą dążyć (chemotaksja) do wielu neuropeptydów dzięki procesom, w których – jak wskazuje analiza struktury i aktywności – pośredniczą oddzielne receptory. Są one nie do odróżnienia od tych znajdowanych w mózgu. Neuropeptydy i ich receptory łączą mózg, gruczoły oraz układ odpornościowy w sieć połączeń komunikacyjnych między mózgiem a ciałem i stanowią prawdopodobnie biochemiczny substrat emocji.
Sposób, w jaki Pert używa terminu “substancja informacyjna", opisując nim istotną, przekaźnikową funkcję układu odpornościowego, stanowi całkowicie nowy sposób integracji danych i zachowań, pochodzących z oddzielnych niegdyś dziedzin, takich jak: psychologia, neurologia, anatomia, biochemia i biologia molekularna.
Wiele wyników badań sugeruje, że centralny i autonomiczny układ nerwowy oraz układy hormonalny i odpornościowy są kanałami, transporterami czy przenośnikami cząsteczek przekaźnikowych układu neuropeptydowego (Basedovsky, del Rey i Sor-kin, Blalock, Harbour-McMenamin i Smith, Bloom, Felton i in.). Układ neuropeptydowy wzbogaca, częściowo pokrywa i integruje wszystkie omówione wcześniej systemy komunikacji między psychiką a ciałem. Dla pełnej jasności przedstawimy sześć ogniskowych obszarów układu neuropeptydowego, które obecnie są przedmiotem intensywnych badań.
czwartek, 30 kwietnia 2009
Układ odpornościowy, informacja i świadomość
Angielski badacz Stephen Black był pionierem wykorzystywania hipnozy do psychicznej modulacji nabytych reakcji odpornościowych, które przedtem były uważane za procesy czysto biologiczne. Jego badania nad hipnotycznym modulowaniem reakcji odpornościowych na pałeczki gruzełkowate (próba Mantoux; Black, Humphrey
i Niven) oraz alergicznych reakcji skórnych (Black; Black i Friedman) stały się inspiracją dla wielu spośród wymienionych w tym rozdziale badaczy (Smith, McKenzie, Marmer i Steele; Smith i McDaniel). Dla samego Blacka inspiracją do pracy stało się jego żarliwe pragnienie, by dowieść, że psychika, ciało i życie tworzą jedność. Prowadzone za pomocą hipnozy badania nad nabytą odpornością były dla niego empirycznym sposobem rozwiązania problemu relacji między ciałem a psychiką – od czasów Kartezjusza istniało bowiem przekonanie, że psychika i ciało to dwa oddzielne byty konceptualne. Ponieważ jest to ta sama kwestia, którą zajmujemy się w tej publikacji, przyjrzymy się dokładniej zarówno poglądom Blacka, jak i ich implikacjom
w myśli współczesnej.
Black opierał się na nowej wówczas (lata sześćdziesiąte) teorii informacji. Służyła mu ona jako podstawa pojęciowa, pozwalająca na zaproponowanie ogólnej definicji życia biologicznego i psychiki. Żeby pojąć znaczenie jego definicji, musimy dysponować pewną znajomością podstaw teorii informacji, o której jedynie wcześniej wspomnieliśmy. Teorię tę – pierwotnie sformułowaną jako model matematyczny (Shannon i Weaver; Wiener), służący nowo powstającym w komunikacji technologiom – szybko uznano za niezwykle przydatną do konceptualizacji wszelkich procesów przemiany oraz transformacji. Na przykład, przedstawiliśmy pogląd, że wszelkie procesy biologiczne i psychiczne można uważać za różne formy transdukcji informacji. Jednym ze sposobów rozwiązania problemu relacji między psychiką a ciałem jest uznanie, że oba elementy uczestniczą w podobnych procesach transdukcji informacji. Dokonaliśmy przeglądu prac wielu teoretyków i eksperymentatorów, dla których teoria informacji stanowiła pojęciową podstawę wyjaśniania, w jaki sposób hipnoza może pośredniczyć w psychicznej modulacji procesów fizjologicznych (Bowers).
Ramka 15. Przemiana symptomu w sygnał
1. Skalowanie, którego celem jest przemiana symptomu w sygnał
Który numer ze skali od l do 100 (100 określa największą siłę) odpowiada stanowi, w jakim doznajesz tego symptomu właśnie teraz?
Pomyśl, że siła tego symptomu jest w rzeczywistości sygnałem, iż jakaś silna, głęboka część ciebie musi teraz zostać poznana i zrozumiana.
2. Docieranie do znaczenia symptomu i zastanawianie się nad nim
Kiedy twój wewnętrzny umysł (twórcza nieświadomość itp.) będzie gotowy, by ci służyć
pomocą w dotarciu do głębokiego znaczenia symptomów, zorientujesz się, że jesteś coraz bardziej odprężony i odczuwasz coraz większy spokój, aż w końcu zamkniesz oczy. Możesz się teraz przyjrzeć pierwotnym źródłom tego symptomu (przerwa), zapytać symptom o to, co chce ci powiedzieć, podyskutować z nim na temat zmian, które są potrzebne w twoim życiu.
3. Potwierdzenie doniosłości i wartości nowego znaczenia
Jak wykorzystasz teraz swój symptom, będący ważnym sygnałem? (Osoby badane zwykle
potrafią określić doniosłość każdego z nowo pojawiających się znaczeń w sposób intuicyjny.
Nowemu znaczeniu niezmiennie towarzyszą zmiany afektywne – łzy, entuzjazm,
wdzięczność. Wartość tej formy pracy wewnętrznej na ogół potwierdza dokonane w tym
momencie przeskalowanie siły symptomu).
Choć teoria informacji jest zwykle wyrażana językiem matematycznym, dla naszych celów wystarczy, jeśli jej podstawowe założenia sformułujemy w sposób następujący: im bardziej nieprawdopodobna jest jakaś idea czy wydarzenie, tym większa jest jej wartość informacyjna. Używając terminów bardziej codziennych możemy powiedzieć, że wszystko, co w naszym życiu jest rutynowe, zwyczajne i przewidywalne zazwyczaj nie
dostarcza nam nowych informacji. Źródłem informacji jest to, co nowe, tajemnicze i interesujące. Zatem wszystko, co jest dla danej osoby nowe, ma dla niej dużą wartość informacyjną.
Wcześniej opisałem układ siatkowaty pobudzający (ARAS) i miejsce sinawe – części pnia mózgu, które pod wpływem nowych bodźców pobudzają świadomość. To, co nowe, może pochodzić ze środowiska zewnętrznego lub też może powstawać w twórczych momentach refleksji i marzeń. Natomiast powtarzające się, rutynowe sytuacje życiowe czy nawykowe wzorce tworzenia wyobrażeń (ideacji) obniżają poziom świadomości i usypiają
psychikę. Można na tej podstawie sformułować pewien podstawowy wniosek: świadomość (i w ogóle psychika) rozwija się pod wpływem informacji. Psychika to doskonały projekt natury, przeznaczony do odbioru, tworzenia i transdukcji informacji.
W informacyjnej koncepcji psychiki słowo projekt ma ważne implikacje. Z projektu wynika forma oraz struktura. Informacja zwykle jawi się nam jako zmiana projektu, formy oraz struktury. Karl Pribram dokładnie opisał strukturalną koncepcję informacji, dzięki której możemy zrozumieć, w jaki sposób fenomenologiczne aspekty psychiki oraz materialistyczne aspekty mózgu i ciała mogą być ujęte w te same ramy pojęciowe.
Egzystencjalista Maurice Merleau-Ponty jest autorem książki zatytułowanej The Structure of Behavior (Struktura zachowania), która zarówno duchem, jak i treścią w uderzający sposób przypomina Plans and the Structure of Behavior (Plany i strukturę zachowania; Miller, Galanter i Pribram), gdzie posługiwano się perspektywą behawiorystyczną oraz koncepcją przetwarzania informacji. Nie zamierzam dawać w ten sposób do zrozumienia, że między behawiorystyczną a egzystencjalno-fenomenologiczną
koncepcją psychiki nie ma żadnej różnicy. W innej pracy szczegółowo przedstawiłem te różnice, posługując się terminami poszukiwania przyczyn (u behawiorystów) i poszukiwania struktury informacyjnej, które w sensowny (pełen znaczeń) sposób uprawiają fenomenologowie (Pribram). Tym, co chciałbym tutaj podkreślić, jest fakt,
że obie koncepcje prowadzą do takich konceptualizacji, których nie da się łatwo zaklasyfikować jako psychiczne lub materialne. Poszukujący przyczyn behawioryści opierają się na pojęciach związanych z siłą (napęd, bodziec, wzmocnienie), w których w zamierzony sposób pobrzmiewa echo teorii Newtona. Egzystencjaliści w swych dążeniach do zrozumienia doznań psychicznych docierają do struktury – podobnie jak to się dzieje w przypadku antropologów i lingwistów, gdy zabierają się do innych złożonych organizacji. Pojęcia strukturalne są pokrewne pojęciom fizyki współczesnej – tam także cząstki wyłaniają się z interakcji i powiązań między procesami.
Analiza sposobu, w jaki tworzone są programy komputerowe, pomaga rozdzielić niektóre zagadnienia należące do opartej na tożsamości koncepcji relacji psychika-ciało. Ponieważ nasze introspekcje nie wydają się w wyraźny sposób związane z funkcjami tkanek nerwowych składających się na mózg, trudno było zrozumieć, o czym mówią teoretycy twierdzący, że procesy psychiczne i mózgowe są jednakowe. Teraz, gdy dysponujemy analogią w postaci programu komputerowego, możemy sądzić, że elementem wspólnym dla operacji psychicznych oraz mózgowego oprzyrządowania (wetware), w którym te operacje są realizowane, jest pewien szyk – niezmienny pomimo różnych transformacji. Terminami najczęściej używanymi do określania takiej właśnie
tożsamości, która istnieje mimo transformacji, są: informacja (w koncepcjach poznawczych oraz dyscyplinach zajmujących się mózgiem) oraz struktura (w lingwistyce i muzyce).
Stałość szyku nie ogranicza się do komputerów i programowania komputerowego. Jeśli chodzi o muzykę, potrafimy np. rozpoznać sonatę Beethovena czy symfonię Berlioza niezależnie od tego, czy prezentuje się ją nam jako zapis nutowy, koncert na żywo, nagranie odtwarzane na aparaturze hi-fi czy nawet w samochodzie, gdzie zniekształca
ją i tłumi hałas oraz niska jakość odtwarzacza. Informacja (wewnętrzna forma) i struktura (sposób uporządkowania) dają się rozpoznać w wielu wersjach. Tworzywa umożliwiające powstanie tych wersji znacznie różnią się od siebie, lecz różnice te nie dotyczą zasadniczych właściwości formy muzycznej. W tym sensie tożsamościowa koncepcja związku między psychiką a ciałem, jeśli pominie się jego realistyczne wcielenia, przypomina uniwersalia platońskie, tj. idealne uporządkowania, które w czasie swej realizacji są podatne na zniekształcenia.
Tworzenie przez ludzi języków komputerowych daje nam wgląd w proces realizacji informacji, który zachodzi w maszynie. Istotą hierarchii zarówno biologicznych, jak i obliczeniowych jest to, że wyższe poziomy organizacji kontrolują poziomy niższe i same są przez nie kontrolowane. Taki wzajemny związek przyczynowy występuje we wszystkich żywych systemach. Na przykład, poziom dwutlenku węgla w tkankach nie tylko wpływa na mechanizmy neuronowe związane z oddychaniem, ale i odwrotnie – jest przez te mechanizmy kontrolowany. Wzajemne powiązanie przyczynowe, odkryte kiedyś jako podstawowa zasada rządząca utrzymywaniem stałości środowiska, określa się mianem homeostazy. Prowadzone przez ostatnie kilkadziesiąt lat badania dowiodły, że takie sprzężenia zwrotne pojawiają się wszędzie – także w procesach sensorycznych, motorycznych oraz centralnych wszystkich rodzajów. Gdy zorganizowane sprzężenia zwrotne są połączone w postaci równoległych kanałów, stają się sprzężonymi (feedforward) mechanizmami kontrolnymi, które działają tak jak słowa (o długości wyrażanej w bitach lub bajtach) w językach komputerowych (Miller i in. ; Pribram).
Wykorzystując tę strukturalną koncepcję informacji, Pribram zdołał ująć powiązania psychiczne i fizjologiczne w ramach jednej konstrukcji, którą stał się wzajemny związek przyczynowy czy też homeostaza, charakteryzująca proces komunikacji między psychiką a ciałem. Wzbogaceni o tę wiedzę możemy teraz wrócić do Blacka i jego pomysłu, by z wykorzystaniem teorii informacji , wyjaśnię i przedstawię model
komunikacji między psychiką a ciałem oraz uzdrawiania, którego dostarcza nam układ odpornościowy. Zobaczmy teraz, w jaki sposób Black czyni użytek z pojęcia informacji, rozumianej jako nowa (nieprawdopodobna) struktura, po to, by zdefiniować życie oraz psychikę:
Skoro arystotelesowska forma wszelkiej materii “zawiera informację" (przynajmniej w pewnym stopniu), a “informacja w formie formy" jest najwyraźniej żywej materii niezbędna, podstawą mojej tezy stanie się konieczność zdefiniowania życia według stopnia nieprawdopodobieństwa tej formy materii – tak odmiennego od jej substancji energetycznej.
Moja definicja będzie brzmieć następująco: życie jest właściwością materii wynikającą z treści informacyjnej, która jest właściwa nieprawdopodobieństwu formy.
Oto moja druga hipoteza: psychika to system informacyjny, który wywodzi się ze zsumowanego nieprawdopodobieństwa formy, tkwiącego w materialnej substancji istot żywych.
Informacja może być oczywiście przesyłana na wszelkie sposoby – od modulacji bezprzewodowej aż po czarnobiałe wzory na stronach książki. Dla osób zajmujących się biologią na poziomie cząsteczkowym koncepcja przesyłania i rejestrowania informacji “w formie formy" nie jest oczywiście niczym nowym.
Na zaprezentowane tu fakty zwykle jednak nie patrzy się w ten sposób. Mimo że różnica może się wydawać błaha, a przez niektórych może być krytykowana za “metafizyczność", jest ona istotna z punktu widzenia omawianego przeze mnie tematu. Mam bowiem nadzieję, że opierając się na klinicznych i eksperymentalnych danych medycyny psychosomatycznej, zdołam pokazać, że niezależnie od stałości materiału genetycznego sporo informacji zarejestrowanych przez organizm w formie formy może w czasie naszego życia przyczynić się zarówno do zdrowia, jak i do choroby.
Pogląd Blacka, że informacyjną esencją życia i psychiki jest forma, będzie brzmiał bardzo abstrakcyjnie, dopóki nie przypomnimy sobie, że jest to prawda na poziomie cząsteczkowym. To właśnie forma i struktura cząsteczek przekaźnikowych oraz ich receptorów uruchamiają i modulują aktywność życiową w obrębie wszystkich komórek organizmu. Pionierskie badania Blacka stanowiły krok naprzód w udowodnieniu, że prawidłowość ta dotyczy komunikacji między psychiką a ciałem, której pośrednikiem jest układ odpornościowy.
Jak widzieliśmy w poprzednich częściach, jest to prawda także w odniesieniu do układów autonomicznego i hormonalnego. W następnej części dowiemy się, że dotyczy to także układu neuropeptydowego.
Black był bardzo zaabsorbowany nieświadomą w swej istocie naturą transdukcji informacji między psychiką a ciałem i prawdopodobnie dlatego nie podał żadnej definicji świadomości. Sądzę jednak, że definicja świadomości jako procesu autorefleksyjnej transdukcji informacji, którą zaproponowałem , doskonale pasuje do
jego poglądów. Niektóre główne modalności czy formy transdukcji informacji, składające się na treść świadomości. Choć te modalności psychiczne (emocje, wyobrażenia, poznanie) stanowią inny poziom opisowy niż ciało i cząsteczki, to wszystkie mogą być połączone w ramach wyłaniającej się obecnie wizji życia, biologii i psychiki, które ze swej natury są informacyjnymi transformacjami siebie nawzajem.
Praktyczne zastosowanie tej jednolitej dla zjawisk psychobiologicznych koncepcji formy widać już w różnych szkołach psychoterapii, wywodzących się z klasycznej psychologii głębi w wersjach Freuda i Junga. Od razu jako przykład można tu przywołać terapię gestalt oraz wszystkie jej pochodne. U samego zresztą Junga forma
była centralnym, ważnym elementem pojęcia archetypu, rozumianego jako psychoid czy też struktura psychobiologiczna, która kształtuje istotę idei, symboli i procesów transformacji. Oto jak o tym pisał Jung:
Nie istnieje taka idea czy pogląd, które nie miałyby swoich poprzedników. Zawsze w końcu odnajduje się je w odwiecznych formach archetypowych, których konkretność datuje się od czasu, gdy świadomość nie myślała, lecz jedynie spostrzegała. “Myśli" były przedmiotem wewnętrznej percepcji, nie podlegały refleksji, lecz były odbierane jako zjawiska zewnętrzne – w pewnym sensie widziano je lub słyszano. Myśl była z natury odkryciem, nie wymyślanym, lecz wymuszanym na nas, lub przez swą bezpośredniość i realistyczność dającym nam pewność.
Taki sposób myślenia poprzedza prymitywną ego-świadomość, a ta jest w większym stopniu jego przedmiotem niż podmiotem. My sami nie dotarliśmy jeszcze do najwyższego szczytu świadomości, u nas również występuje przedmyślenie (pre-existentthinking), którego sobie nie uświadamiamy dopóty, dopóki wspierają nas tradycyjne symbole albo, wyrażając to samo językiem marzeń, dopóki nie umrze ojciec lub król.
Mamy tu do czynienia z wieloma ważnymi skojarzeniami. Uważam, że sformułowana przez Blacka koncepcja życia i psychiki jako “treści informacyjnej właściwej nieprawdopodobieństwu formy" jest podstawowym aksjomatem informacyjnej teorii obrazu, archetypu, symbolu i mityczno-poetyckiego wymiaru świadomości
przynależnej prawej półkuli oraz – w szczególności – uzdrawiania za pośrednictwem psychiki. Ta znacząca obecność teorii informacji we współczesnych koncepcjach psychoterapii zwykle nie jest dostrzegana. Ja sam, gdy po raz pierwszy sformułowałem hipotezę mówiącą o znaczeniu, jakie dla rozwoju tożsamości i świadomości ma doświadczanie oryginalnych marzeń, nie miałem pojęcia, że była ona w rzeczywistości fenomenologicznym ujęciem informacyjnej teorii psychiki:
Hipoteza 1. To, co w marzeniu unikatowe, niezwykłe, dziwne lub wysoce idiosynkratyczne, jest istotą indywidualności, wyrazem oryginalnego doświadczenia psychicznego i jako takie stanowi surowy materiał, z którego mogą się rozwinąć nowe wzorce świadomości.
To, co “unikatowe, niezwykłe, dziwne lub wysoce idiosynkratyczne", jest oczywiście subiektywnym doznaniem czegoś, co w teorii informacji określa się jako dużą wartość informacyjną wydarzenia nieprawdopodobnego. Jak już wcześniej wspomniałem, można obecnie dokładnie wyjaśnić, dlaczego układ psychika-ciało , największą wagę przywiązuje do nowych bodźców – mają one większą wartość informacyjną. Gdy kierujemy uwagę pacjenta ku temu, co wydaje mu się nowe lub nowatorskie, zwiększamy prawdopodobieństwo, że dojdzie do wspomagania procesów terapeutycznych, podczas których odbywa się transdukcja informacji mającej dużą wartość.
To zaś może się stać podstawą wielu interesujących z punktu widzenia terapii koncepcji uzdrawiania.
To prawdopodobnie dlatego pacjenci, którzy nie zdołali uzyskać pomocy ze strony medycyny konwencjonalnej, intuicyjnie zwracają się ku niezwykłym i często z pozoru dziwacznym metodom preferowanym przez inne kultury oraz medycynę holistyczną. Oto na czym polega leczenie za pomocą tajemnicy i boskiej obecności – nummosum (Jung), stosowane w praktykach religijnych i niezwykłych kultach. Sposoby te pomagają pacjentowi wydostać się z ram wyuczonych ograniczeń, które narzucił mu jego konwencjonalny sposób myślenia oraz styl życia, a które kodują adaptacyjną wartość choroby czy problemu. Niezwykłe praktyki tajemniczych uzdrowicieli i szamanów
przełamują ograniczający i otępiający wpływ tego co konwencjonalne oraz pozwalają znaleźć i pobudzić informacyjną wartość tego, co w układzie psychika-ciało pacjenta jest nowe.
W czasie tej wycieczki bocznymi ścieżkami informacyjnej teorii psychobiologii i uzdrawiania odeszliśmy daleko od badań nad hipnotyczną modulacją układu odpornościowego, prowadzonych przez Blacka, oraz głównego tematu tej pracy. Jednak zintegrowanie badań, wykonywanych niegdyś osobno w ramach dziedzin tak odmiennych,
jak psychologia, biologia i genetyka molekularna, ma niezwykłą wartość dla naszej informacyjnej teorii uzdrawiania.
W następnej, ostatniej już części będziemy świadkami jeszcze dalej idącej integracji wszystkich tych obszarów zainteresowań. Jej celem będzie zbudowanie świadomości i zdrowia.
środa, 29 kwietnia 2009
Przemiana symptomu w sygnał
Pierwszym krokiem, który pozwoli dotrzeć do zależnych od stanu wspomnień i skojarzeń, jest wyrobienie u pacjenta pełnej szacunku i dociekliwości postawy wobec symptomu. Postawa ta musi zastąpić pojawiające się zwykle unikanie, opór czy odrzucenie. Owe wspomnienia i skojarzenia są bowiem sygnałami pochodzącymi z tych
części osobowości, którym potrzebny jest rozwój ekspresywny (indywiduacja). Oto jak zazwyczaj wprowadzam pojęcie przemiany symptomu w sygnał, informujący pacjenta o tym, że w jego życiu wewnętrznym potrzebny jest rozwój twórczy na szerszą skalę:
Możesz skorzystać z naturalnej formy autohipnozy, pozwalając sobie cieszyć się przerwą za każdym razem, gdy jest ci ona potrzebna w ciągu dnia. Po prostu zamknij oczy i postaraj się dostroić do tych części swego ciała, które są najbardziej odprężone. Kiedy już zlokalizujesz to odprężenie, zacznij się nim cieszyć. Pozwól, by się pogłębiło i rozprzestrzeniło po twoim ciele. Odprężenie to coś więcej niż słowo czy też stan spokoju. Prawdziwe zanurzanie się w nim oznacza, że uruchomiłeś swój układ parasympatyczny – czyli naturalną reakcję relaksacji. Jest to
najprostszy sposób, by maksymalnie wykorzystać uzdrowicielskie możliwości, jakie tkwią w fazie odpoczynku, która jest częścią naturalnych ultradobowych rytmów twego ciała.
Gdy już dokładnie zbadasz swoje wewnętrzne odprężenie, możesz się zastanowić, jak twa twórcza nieświadomość postąpi z każdym symptomem, kwestią czy problemem, którym chciałbyś się zająć. Nieświadomość jest wewnętrznym regulatorem wszystkich procesów biologicznych i psychicznych. To, że masz problemy, jest prawdopodobnie spowodowane zakłóceniem naturalnych procesów regulacyjnych, które zachodzą w obrębie nieświadomości, a powodem jest jakiś niekorzystny program z przeszłości. Jeśli zaakceptujesz ultradobowe okresy odpoczynku, które pojawiają się w ciągu dnia, i będziesz się nimi cieszył, pozwolisz jednocześnie, aby twe problemy rozwiązały się w wyniku naturalnej samoregulacji psychiki i ciała.
Podczas tego rodzaju uzdrawiania hipnozą bardzo ważna jest twoja postawa zarówno wobec symptomu, jak i samego siebie. Symptom czy problem jest w rzeczywistości twoim przyjacielem. Symptom to sygnał, że w twoim życiu potrzebna jest twórcza przemiana. W okresach odprężenia podczas autohipnozy ultradobowej często doświadczysz spokojnego wglądu we własne życie, w to, czego naprawdę pragniesz, i w sposoby
uzyskiwania tego. Wynikiem regularnego praktykowania autohipnozy ultradobowej będzie jakaś nowa rozwaga, radość, większa świadomość i dojrzałość.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
