W życiu codziennym przyzwyczailiśmy się do osiągania celów wysiłkiem woli, ale nie można tego stosować przy pozytywnej autosugestii, bo tylko opóźnia się jej działanie. Wola zakłóca odprężenie i budzi wewnętrzne opory przeciwko stawianym sobie celom.
Dlatego podczas treningu należy możliwie całkowicie wyłączyć wolę.
Przez wielokrotne powtarzanie próbuje się utrwalić sugestie, aż staną się one rzeczywistością. Cierpliwość i ufność, konieczne warunki pomyślnych wyników treningu, są przy tym pomocne, podobnie jak regularne ćwiczenia, podczas których w stanie całkowitego odprężenia pozwalamy działać na siebie własnym wyobrażeniom.
piątek, 16 lipca 2010
czwartek, 15 lipca 2010
Cierpliwe czekanie
Wiele osób odzwyczaiło się od cierpliwego i ufnego czekania. Chcieliby jak najszybciej osiągnąć sukces, w przeciwnym razie - zniechęceni i zrezygnowani - przestają dążyć do niego (jest to między innymi powód nagminnego stosowania leków, które wprawdzie szybko usuwają objawy, ale nie leczą, ponieważ nie likwidują przyczyn choroby).
Niecierpliwość ta wiąże się z gorączkowym pośpiechem w naszym codziennym życiu i zalewem bodźców, ale też z jednostronnym myśleniem konsumpcyjnym, domagającym się zdrowia „na receptę" i nie motywującym do aktywnego udziału w jego zachowaniu. Kto chce pozytywnie oddziaływać na siebie, musi koniecznie nauczyć się cierpliwości. Niecierpliwość przeciwdziała głębokiemu relaksowi, może opóźnić, a nawet uniemożliwić wyniki treningu.
Również w tym wypadku można w miarę ćwiczeń nauczyć się pokonywać własną niecierpliwość, jeśli motywacja jest wystarczająca i jeżeli się głęboko wierzy w sukces.
Niecierpliwość ta wiąże się z gorączkowym pośpiechem w naszym codziennym życiu i zalewem bodźców, ale też z jednostronnym myśleniem konsumpcyjnym, domagającym się zdrowia „na receptę" i nie motywującym do aktywnego udziału w jego zachowaniu. Kto chce pozytywnie oddziaływać na siebie, musi koniecznie nauczyć się cierpliwości. Niecierpliwość przeciwdziała głębokiemu relaksowi, może opóźnić, a nawet uniemożliwić wyniki treningu.
Również w tym wypadku można w miarę ćwiczeń nauczyć się pokonywać własną niecierpliwość, jeśli motywacja jest wystarczająca i jeżeli się głęboko wierzy w sukces.
środa, 14 lipca 2010
Regularny trening
Podświadomość przyjmuje w transie sugestie wyrażone słownie i zapewnia ich automatyczną realizację. Może się to dokonać bardzo szybko, czasami już po jednorazowej sugestii, przeważnie jednak wymaga dłuższego czasu, ponieważ dopiero przez częste powtarzanie sugestie utrwalają się w podświadomości na stałe. Dlatego regularny i systematyczny trening stanowi podstawowy warunek skutecznego działania.
Początkującym często trudno jest ćwiczyć dzień w dzień co najmniej raz (a przecież to samo dotyczy regularnej gimnastyki), jednak gdy mają wystarczającą motywację, to przetrzymają ten pierwszy trudny okres.
A potem codzienny program ćwiczeń staje się dobrym nawykiem, z którym już trudno się rozstać.
Początkującym często trudno jest ćwiczyć dzień w dzień co najmniej raz (a przecież to samo dotyczy regularnej gimnastyki), jednak gdy mają wystarczającą motywację, to przetrzymają ten pierwszy trudny okres.
A potem codzienny program ćwiczeń staje się dobrym nawykiem, z którym już trudno się rozstać.
wtorek, 13 lipca 2010
Zasady autosugestii
Pomyślny wynik autosugestii zależy od spełnienia kilku warunków. Pod tym względem autosugestia przypomina treningi sportowców, mające na celu osiągnięcie jak najlepszych wyników, lub przyjmowanie leków, które pomagają tylko wówczas, gdy się je odpowiednio zażywa.
Do niezbędnych warunków powodzenia autosugestii należą następujące czynniki:
Odpowiednia motywacja
Istnieje mnóstwo przyczyn zajmowania się autosugestią. Na początku jest to na ogół ciekawość i zainteresowanie, jednak z praktyki wynika, że często nie stanowią one wystarczającej motywacji. Przede wszystkim w początkowym okresie, kiedy nieuchronnie pojawiają się trudności wymagające konsekwentnego postępowania, istnieje skłonność do przedwczesnej rezygnacji, jeśli autosugestia była jedynie przedmiotem zainteresowania, natomiast praktyczne korzyści z niej płynące nie były wystarczająco przekonujące.
Dlatego przed rozpoczęciem treningu należy się głęboko zastanowić, dlaczego chce się ćwiczyć i co się chce osiągnąć. Najlepiej w tym celu wygodnie usiąść i pozwolić swobodnie przepływać myślom i wyobrażeniom.
Każdy pomysł, który można by uznać za motyw, należy natychmiast zapisać.
Gdy już nic więcej nie przychodzi do głowy, można poddać krytycznemu osądowi wszystkie motywy znajdujące się na liście, numerując je według ich znaczenia. W ten sposób udaje się wyodrębnić jeden lub dwa silne motywy, które mogą służyć jako mocna podstawa autosugestii.
Nie da się choćby w przybliżeniu wymienić wszystkich motywów. Każdy może podać tylko swoje ściśle osobiste powody i dokonać wyboru najważniejszych spośród wielu. Zapobieganie lub dodatkowe wzmacnianie efektów leczenia chorób może stanowić ważną przyczynę, ale są również nimi: odzwyczajanie się od alkoholu, papierosów czy innych używek, pokonanie zahamowań, poczucia małej wartości i innych problemów w stosunkach międzyludzkich, przygotowanie do egzaminów, zmniejszanie napięcia albo dążenie do większych sukcesów w pracy zawodowej i do osobistego szczęścia.
Po ustaleniu jednego czy dwóch motywów, uznawanych z osobistego punktu widzenia za najważniejsze, włącza się je do programu treningu i tak długo ćwiczy, aż uda się osiągnąć cel lub cele.
Oczywiście, nie należy wymagać od siebie rzeczy niemożliwych. Na przykład można sobie bez końca i usilnie wmawiać, że się zostanie natchnionym muzykiem lub malarzem, lecz jeśli nie ma się wystarczającego talentu, to i tak w tej dziedzinie do niczego się nie dojdzie. Ale pozytywna autosugestia może usunąć blokady własnej sprawności i pokonać zahamowania, które przedtem tarasowały drogę do sukcesu.
Do niezbędnych warunków powodzenia autosugestii należą następujące czynniki:
Odpowiednia motywacja
Istnieje mnóstwo przyczyn zajmowania się autosugestią. Na początku jest to na ogół ciekawość i zainteresowanie, jednak z praktyki wynika, że często nie stanowią one wystarczającej motywacji. Przede wszystkim w początkowym okresie, kiedy nieuchronnie pojawiają się trudności wymagające konsekwentnego postępowania, istnieje skłonność do przedwczesnej rezygnacji, jeśli autosugestia była jedynie przedmiotem zainteresowania, natomiast praktyczne korzyści z niej płynące nie były wystarczająco przekonujące.
Dlatego przed rozpoczęciem treningu należy się głęboko zastanowić, dlaczego chce się ćwiczyć i co się chce osiągnąć. Najlepiej w tym celu wygodnie usiąść i pozwolić swobodnie przepływać myślom i wyobrażeniom.
Każdy pomysł, który można by uznać za motyw, należy natychmiast zapisać.
Gdy już nic więcej nie przychodzi do głowy, można poddać krytycznemu osądowi wszystkie motywy znajdujące się na liście, numerując je według ich znaczenia. W ten sposób udaje się wyodrębnić jeden lub dwa silne motywy, które mogą służyć jako mocna podstawa autosugestii.
Nie da się choćby w przybliżeniu wymienić wszystkich motywów. Każdy może podać tylko swoje ściśle osobiste powody i dokonać wyboru najważniejszych spośród wielu. Zapobieganie lub dodatkowe wzmacnianie efektów leczenia chorób może stanowić ważną przyczynę, ale są również nimi: odzwyczajanie się od alkoholu, papierosów czy innych używek, pokonanie zahamowań, poczucia małej wartości i innych problemów w stosunkach międzyludzkich, przygotowanie do egzaminów, zmniejszanie napięcia albo dążenie do większych sukcesów w pracy zawodowej i do osobistego szczęścia.
Po ustaleniu jednego czy dwóch motywów, uznawanych z osobistego punktu widzenia za najważniejsze, włącza się je do programu treningu i tak długo ćwiczy, aż uda się osiągnąć cel lub cele.
Oczywiście, nie należy wymagać od siebie rzeczy niemożliwych. Na przykład można sobie bez końca i usilnie wmawiać, że się zostanie natchnionym muzykiem lub malarzem, lecz jeśli nie ma się wystarczającego talentu, to i tak w tej dziedzinie do niczego się nie dojdzie. Ale pozytywna autosugestia może usunąć blokady własnej sprawności i pokonać zahamowania, które przedtem tarasowały drogę do sukcesu.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Techniki autosugestii
Przykłady przytoczone w pierwszych postach pokazały już, że ulegamy wpływom nie tylko innych osób, ale że bardziej niż sobie to na ogół uświadamiamy, wpływają na nas nasze własne wyobrażenia, oczekiwania i postawy. Pozytywne myśli i oczekiwania dodają nam skrzydeł, negatywne niszczą wszelką radość życia, szkodzą zdrowiu i niekiedy mogą nawet spowodować śmierć. Z drugiej strony przez autosugestię udaje się również spontanicznie złagodzić albo nawet wyleczyć nieuleczalne choroby, chociaż według wiedzy medycznej nie było już w ogóle żadnych nadziei na powrót do zdrowia. O takim przypadku pisze pewien szwajcarski psychiatra:
Pacjentka cierpiała na nieuleczalny nowotwór krtani. Według lekarza specjalisty, zostały jej jeszcze najwyżej trzy miesiące życia. Podczas badania kontrolnego laryngolog stwierdził, że złośliwy guz nie tylko się nie powiększył, jak by tego należało oczekiwać, ale przeciwnie, wyraźnie się zmniejszył. Na jego pytanie pacjentka odpowiedziała, że zastosowała autosugestię. Lekarz umocnił ją w przekonaniu o skuteczności tej metody leczenia i później stwierdzał stałą poprawę stanu jej zdrowia. Chora zmieniła miejsce zamieszkania i poznała ludzi, którzy w nieodpowiedzialny sposób zaczęli niszczyć jej wiarę w tę metodę leczenia. Utrata tej wiary spowodowała, że autosugestia rzeczywiście przestała działać, a stan chorej znów się pogorszył. Lekarz doradził jej uwolnienie się spod fatalnego wpływu jej nowych znajomych przez kolejną zmianę mieszkania i zalecił, by z nikim więcej nie rozmawiała o swej chorobie i technice autosugestii.
Stan chorej natychmiast znów się poprawił i, wydawałoby się, nieuleczalnie chora żyła jeszcze kilka lat.
Przykład ten nie ma sugerować zastąpienia konwencjonalnych metod leczenia nowotworów przez autosugestię albo nawoływać do całkowitej rezygnacji z terapii farmakologicznej czy chirurgicznej. Ma raczej pokazać, że wiara w wyleczenie, tak jak każde inne pozytywne nastawienie, może działać nawet w sytuacjach, wydawałoby się, bez wyjścia. Jest rzeczą ciekawą, że oficjalna onkologia również reprezentuje stanowisko, że są ludzie o osobowości szczególnie sprzyjającej chorobom nowotworowym.
Podobne wnioski można wysnuć również w związku z innymi chorobami, na przykład z zawałem (choroba menedżerów) lub astmą oskrzelową.
Dowodzi to, że już dłużej nie wolno zaniedbywać wspierającego działania sił psychicznych w terapii.
W gruncie rzeczy nadal mamy do czynienia z tymi samymi zastrzeżeniami, z którymi już walczył Archimedes i Sokrates, Galileusz i Kopernik, a które utrudniają wdrażanie wielu obiecujących metod leczniczych.
Wszystko, czego nie potrafi wyjaśnić „mędrca szkiełko i oko", podawane jest od razu w wątpliwość. Skutek dla pacjenta i dla terapeuty jest taki, że powszechne ubezpieczalnie nie pokrywają kosztów takich nie uznawanych metod leczenia, chociaż dają one dobre wyniki.
Poniżej przedstawimy zasady, granice i techniki różnych metod autosugestii jako jednocześnie zachętę i instrukcję. Technikę opiszemy tak szczegółowo, aby Czytelnik sam mógł ją stosować w praktyce.
niedziela, 11 lipca 2010
Przypadek 7
Pacjentka, 18 lat, niezamężna, uczennica, kierunek techniczny.
Pacjentka przyszła do gabinetu niedługo przed egzaminem końcowym.
Uskarżała się na trudności w opanowaniu teoretycznego materiału do egzaminu, podczas gdy egzamin praktyczny nie stwarzał jej żadnych problemów. Między innymi skarżyła się na niechęć do nauki, kłopoty z koncentracją i zapamiętywaniem. Z powodu tych problemów obawiała się, że nie zda egzaminu.
Już podczas pierwszego seansu okazała się dobrym medium. Na następnym spotkaniu przyznała, że o wiele łatwiej przychodzi jej rozumienie materiału teoretycznego, zapamiętywanie go i powtarzanie w każdej chwili. Drugi seans utrwalił ten sukces. Pojawiła się u niej tak silna motywacja, że pozbyła się strachu przed egzaminem, a nawet zaczęła się cieszyć na wieczorną naukę. W ciągu następnych dwóch tygodni nic się pod tym względem nie zmieniło, a nauka przychodziła jej coraz łatwiej.
Podczas trzeciego senasu, w stanie głębokiego transu terapeuta zasugerował pacjentce, aby w razie potrzeby sama wprowadzała się w trans, by pokonać ewentualne uczucie niechęci podczas uczenia się, trudności z zapamiętywaniem i koncentracją, a przede wszystkim strach przed egzaminem.
Dzięki tej pomocy zdała egzamin końcowy z wynikiem lepszym niż oczekiwała, i bez jakiegokolwiek strachu.
Pacjentka przyszła do gabinetu niedługo przed egzaminem końcowym.
Uskarżała się na trudności w opanowaniu teoretycznego materiału do egzaminu, podczas gdy egzamin praktyczny nie stwarzał jej żadnych problemów. Między innymi skarżyła się na niechęć do nauki, kłopoty z koncentracją i zapamiętywaniem. Z powodu tych problemów obawiała się, że nie zda egzaminu.
Już podczas pierwszego seansu okazała się dobrym medium. Na następnym spotkaniu przyznała, że o wiele łatwiej przychodzi jej rozumienie materiału teoretycznego, zapamiętywanie go i powtarzanie w każdej chwili. Drugi seans utrwalił ten sukces. Pojawiła się u niej tak silna motywacja, że pozbyła się strachu przed egzaminem, a nawet zaczęła się cieszyć na wieczorną naukę. W ciągu następnych dwóch tygodni nic się pod tym względem nie zmieniło, a nauka przychodziła jej coraz łatwiej.
Podczas trzeciego senasu, w stanie głębokiego transu terapeuta zasugerował pacjentce, aby w razie potrzeby sama wprowadzała się w trans, by pokonać ewentualne uczucie niechęci podczas uczenia się, trudności z zapamiętywaniem i koncentracją, a przede wszystkim strach przed egzaminem.
Dzięki tej pomocy zdała egzamin końcowy z wynikiem lepszym niż oczekiwała, i bez jakiegokolwiek strachu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
